Umowa gazowa powraca
28 listopada, 2010
Ja się chyba nie doczekam finalizacji zakupu gazu ziemnego z Rosji. O ile faktyczna umowa została już podpisana to wciąż nie milkną echa konsekwencji podpisania kontraktu na kolejne 12 lat. Nie chodzi tu jednak o długi okres jej obowiązywania, lecz o ceny gazu z Rosji, który jak się okazuje sprzedawany jest nam znacznie drożej niż innym państwom.
Jak można przeczytać w felietonie Huberta Janiszewskiego w Rzepie cena gazu dla Polski to jakieś 350-370 dolarów za 1000 metrów sześc., podczas gdy nasi zachodni sąsiedzi płacą jedynie 318 dolarów, nie mówiąc już o cenach dla Białorusi i Ukrainy.
Jak tu się nie oburzać, kiedy ceny gazu w Stanach Zjednoczonych wynoszą 140 dolarów, tamtejszego gazu nikt nie chce, a my borykamy się z problemem potencjalnego gazowego cold out-u. Równie dobrze dysproporcje te widać, jeżeli popatrzymy na średnie ceny gazu w Unii Europejskiej. O ile wyrażone w kursach nominalnych są całkiem korzystne dla Polski, to po uwzględnieniu parytety siły nabywczej w naszym kraju ceny gazu są niemal najwyższe w całej EU27.
Sytuacja jest groteskowa o tyle, że ostateczne ceny gazu i tak kształtowane są nie tylko przez cenę gazu rosyjskiego, lecz również tego wydobywanego w naszym kraju, na który nałożona została cena maksymalna. Pozwala ona na obniżenie ceny ostatecznej, lecz zmniejsza tym samym opłacalność wydobycia gazu ziemnego w Polsce. I jak tu nasz krajowy PGNiG ma się rozwijać?
Jedyna nadzieja w gazie łupkowym, aczkolwiek słuchając ostatnich doniesień o szkodliwości jego wydobycia dla środowiska naturalnego to zaczynam mieć wrażenie, że okaże się on następcą Karlino, dzięki któremu Polska miała stać się naftową potęgą na skalę świata. Nic z tego nie wyszło i dziś wydobywamy jedynie 5% zapotrzebowania naszego kraju na ropę naftową.

Komentarze do wpisu "Umowa gazowa powraca":
1.
Krupier napisał(a):
28 listopada 2010, 17:17:21
Temu krajowi potrzebny jest drugi Piłsudski. I to szybko.
Dodaj komentarz: